005
Na dziś realistycznie.
Powoli przygotowuję się do zbudowania czegoś na kształt fotograficznego/rysunkowego portfolio w formie internetowej strony, mimo, iż wciąż gdzieś w głębi (piękne słowo) czuję, że jest za wcześnie. I z całą pewnością tak jest. Jednak postanowiłam, że spróbuję, że postaram się wyłuskać coś z tego krótkiego odcinka czasu, w którym fotografuję (trochę dłuższego w przypadku rysunku i malarstwa, choć ostatnio zaniedbywanych).
Też chcę poczuć troszkę fą i och.
Zatem. To po pierwsze musi składać się na cały obraz moich fascynacji. Jest na to dobry czas, ponieważ zaczynam określać również kształt pracy dyplomowej. Niedawno zaczęłam pić kawę (za sprawą pewnego weselnego tortu), zatem usiadłam dziś przy tym napoju i nakreśliłam notatkę obmyślając moje dążenia. Dążenia w tym co robię – fotografii, rysunku, czasami malarstwie. Okazuje się że w szczegółach fascynują mnie trzy sprawy: człowiek, sytuacje oraz miejsca. To wszystko składa się na człowieka, zaś klamrą spinającą, klamrą totalną jest – podróż. Tak by to wyglądało w ogromnym skrócie.
W nieznacznym rozwinięciu słowa ‘podróż’ (trzy słowa i rozwinięcie dla nich zostawiam na razie dla siebie), interesuje mnie podróż zwyczajna, podróż w miejsca. Staram się nie być turystą, staram się jak mogę podróżować, być podróżnikiem. W tej podróży miejsca związane z ludźmi zajmują moją szczególną uwagę, jak również podróż do człowieka i w końcu do samej siebie. Chodzi o te wszystkie rysujące się relacje, o dialog jednego z drugim. Pokonywanie, poznawanie różnych dróg. Wieczna nieprzerwana nauka.
Pozbierałam swoje dokonania. Sporo tego, jak na moją chęć maksymalnego ograniczenia (tutaj można wyobrazić sobie gorzką minę). Próbuję wszystko zawęzić. Pozbyć się zbędnych obrazków, które powstawały dla uczenia się swojego języka. Oglądam każdy uważnie (niektórych nie oglądam, wyrzucam szybko). Wciąż jest ich za dużo. Nagle zdaję sobie sprawę ile powstało obrazów, które nie są TYMI. A jednak, mimo iż nie są TYMI, są ważne dla mnie. Trochę są, jak przecinek w zdaniu, który przesądza o odbiorze całości. Dla mnie są, jak przecinki w drodze do rozumienia swojego wizualnego języka (że pokuszę się o takie określenie; jeśli taki istnieje). Na pewno potrzebne.
Czeka mnie ciężka samokrytyczna praca, która jednocześnie mnie fascynuje i przeraża.