PWŚCPSN 2

| Głos mężczyzny w słuchawce telefonu, który oznajmia, że właśnie urodziła mu się córka.
Starsza kobieta oświetlona wieczornym światłem latarni, z bukietem kwiatów, które sprzedaje. Dziecko w autobusie śpiewające wciąż swoją ulubioną piosenkę. Popołudniowy, letni deszcz na mojej ulicy i skąpana w nim ciepła jezdnia. Sen podsycający nadzieję. Szum powracających i oddalających się fal morskich, obmywających drobny piasek. Delikatnie utkane skrzydła, unoszące korpusy owadów. Korzenie, pnie i dostojne korony drzew, smagane wiatrem. Dźwięki, unoszące się gdzieś nade mną, które znam, od kiedy tylko pamiętam. Szyby w pociągach, porysowane ostrym narzędziem, i przechodzące przez nie światło. Przelotny uśmiech nieznajomej osoby, którą mijam na ulicy. Nić porozumienia, mimo nieznajomości języków obcych. Spękane chodniki, mieniące się szeroką paletą barw w zależności od zastanej pogody. Przejmujące, wyczuwalne napięcie i cisza muzyków przed uwolnieniem pierwszych dźwięków muzyki dawnej. Dym z palącego się kadzidła, figlarnie zataczający łuki i koła w powietrzu. Gasnące, zmęczone latarnie na ulicach. … (nie ma znaczenia kolejność w Pięknie) |