007

Oto zupełnie niezauważalnie, aczkolwiek cyklicznie, przywędrował Grudzień. Dwudziesty drugi już raz zaraz będziemy się widzieć. Tym razem przybył nieco odmieniony, jakby nie ten sam. Ha, czas nas zmienia, powiesz. Tak. Tego roku Grudzień przybył mniej mroźnie, choć wciąż szaro. W zeszłym roku ledwo doniósł wór śniegu. W tym roku zanosi się na to, że będą musiały nam wystarczyć grudniowe gwiazdy na niebie, nie zaś te z nieba spadające, znikające w czerni asfaltu, jak w nowej przestrzeni. Globalne ocieplenie z pewnością gdzieś tam go goni. Mimo wszystko ostatnio słońce przepędziło chmury i miasto moje, mimo betonowości, stało się miłe dla oka. Postanowiłam przy okazji fotograficznych spacerów zwiedzić miejsce, w którym jeszcze nigdy nie byłam na spacerze. Zaszaleję, pomyślałam sobie i zboczyłam ze stałej ścieżki wędrówek. Ulicami zaczęłam się piąć w górę i w górę. Na samym szczycie spotkałam nawet dwie mapy, które usilnie próbowały mi wytłumaczyć, gdzie jestem. Ja jednak, mimo iż nie znajdowałam się daleko, nie wiedziałam dokładnie dokąd iść, bo mapy mnie nie interesowały. Za bardzo rozglądałam się na boki. I nawet nie wiem, czy z tego spaceru przyniosłam jakieś ważne dla mnie fotografie (co okaże się po ich kąpielach). Ostatnio bardzo chciałam, żeby zaczęły powstawać w ogóle jakieś – po tych wszystkich chwilach postoju i zwątpienia. Po godzinach przerzucania albumów i zwalania winy na aparat cyfrowy (niestety, moja leniwa natura nie nadaje się do takich aparatów – zbaczają mnie ze ścieżki przy zbyt długim użytkowaniu).
Po tym spacerze jednak zdałam sobie sprawę, że przyjdzie czas, w którym wszystko ruszy dalej. I postanowiłam skupić się na czymś zupełnie nowym. Siła przyciągania aparatu cyfrowego jest jednak ogromna i w tych nowych inspiracjach nie dał mi spokoju. Może dlatego, że zwątpienie oczekuje łatwych i szybkich wyników. Jednak rehabilitacja dobiega ku końcowi i obetnę sobie rękę, jeśli teraz po niego sięgnę w moich poszukiwaniach. Moja siostra jednak (na fotografii), nie zważała, czy fotografuję ją aparatem analogowym, czy cyfrowym. Zajęła się sobą, gdy próbowałam ustawić światło i położyłam je na ziemi przeglądając pliki. Żałuję, że nie znajdę tej czerni na barycie na przykład. Niech to już będzie dla mnie nauczką.
zostaw komentarz