Odwiedzając wczorajsze mury uczelni, w których bronili się dyplomanci Fotografii na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku, przypomniałam sobie o zaspanym lekko uczuciu fotografowania, chcenia fotografowania, pożądania czynienia obrazów. Myślałam, że przezimuję z tym zapomnieniem w spokoju, pod kołdrą snów o zupełnie innych obszarach mojego świata. Bo przecież jest zima i ogólne uczucie nicniechcenia nie ma zazwyczaj zamiaru nas opuszczać.
Powracam jednak do tej jednej z moich przestrzeni. Myślami i chęcią czynienia. Trochę za sprawą dyplomantów i ich prac, trochę za sprawą samych obron i pytań, i odpowiedzi. Pytania i odpowiedzi padają zawsze i są nieuniknione przy obronie pracy (ku rozpaczy samych broniących się). Kiedy już jest po wszystkim, kiedy emocje opadają, większość pytań ulatuje w zapomnienie. Wczorajszego dnia padło jednak jedno ważne pytanie, które można by zadać każdemu, kto para się fotografią i nie tylko nią. Pytanie, które odnotowałam w pamięci dotyczyło przestrzeni w fotografii.
Czym jest dla ciebie przestrzeń w fotografii?
No właśnie, czym jest dla mnie przestrzeń, czym jest dla mnie fotografia, czy te dwa pojęcia uzupełniają się, czy tworzą coś zupełnie nowego? Przestrzeń w fotografii – czy to jest oddech, czy to jest fotografia krajobrazu, czy to jest zamyślenie, czy to jest czas spędzony nad jednym ujęciem (wykonaniem; odbieraniem)? Czym jest ta przestrzeń? Czy ona dotyczy tego, co widzialne? Czy ona dotyczy tego, co odczuwalne? A może dotyczy i jednego i drugiego.
I z myśleniem tym, niepokojącym mnie, snuję się. Bo czym, czymże jest ta przestrzeń? Na gorąco próbowałam odpowiedzieć sobie wczoraj na to, jak stwierdził jeden z dyplomantów, właściwie trudne pytanie. Pomyślałam – przestrzeń dla mnie, to czerń i biel. To ich, bieli i czerni, światło, które buduje obraz, jak architekt wznosi swoje budowle. Biel pnie się ku górze, czerń pod fundamenty mknie.
Tym dla mnie jest jeden rodzaj przestrzeni w fotografii. Zaglądam do słownika, czytam: 1. ‘to co rozciąga się wokół, nieskończony, nieograniczony obszar trójwymiarowy’; 2. ‘określony obszar trójwymiarowy objęty jakimiś granicami’; 3. ‘rozległy, pusty obszar’; 4. ‘odległość, odstęp między czymś a czymś’ [1]. I zostawiam się na chwilę z tymi myślami, próbując powoli szukać innych jej przestrzeni.
Niepokoić mnie zaczyna ostatnio pewien odruch, kiedy to przeglądam fotografie w Internecie. Rzecz ta wiąże się ściśle z funkcją, która obecna jest na znanym portalu społecznościowym. Daje on możliwość oznaczania na fotografiach osób (lub też oznaczania czegokolwiek jakimkolwiek tekstem – fotografii). Oznaczenie to może przeczytać każdy, kto najedzie kursorem na daną twarz, czy też przedmiot, który wcześniej został opisany przez wstawiającego zdjęcie, lub po prostu przez kogoś (widza), kto chciał coś opisać (każdy ma możliwość „dopisać” coś na zdjęciu). Przeglądam tam zdjęcia znajomych, najeżdżam kursorem najczęściej na twarze i mogę dowiedzieć się, jak mają na imię nieznane mi osoby. Robię to już odruchowo, mimo iż ta informacja właściwie nie jest mi do niczego potrzebna. Czasami napotykam zabawne opisy dołączone do danej sylwetki, lub przedmiotów, czy też miejsc.
Jakiś czas temu oglądając fotografie w jednej z galerii internetowych, zaczęłam odruchowo najeżdżać kursorem na twarze lub na ważne obrazu elementy. Oczywiście żadna informacja nie pojawiła się, a ja odczułam coś na kształt frustracji. Nie kontrolowałam tego zupełnie, ot poczułam się źle, że żadna informacja nie pojawiła się NAGLE, że w ogóle nie mogłam dowiedzieć się, jak ma na imię ta sfotografowana twarz kiedy na nią wskazuję (jak dziecko wskazuje palcem, mówiąc bez wstydu – PATRZ, TO ON!). Trochę mnie to później rozbawiło. Ale sytuacja ta zaczęła się powtarzać – odruchowo najeżdżam kursorem na fotografie, mając nadzieję, że może, że jednak…
Takie są najpewniej konsekwencje przesiadywania przed komputerem (mam nadzieję, że będąc w galerii, w świecie niewirtualnym, nie zacznę mimo wszystko naciskać palcem na powierzchnię fotografii). Przyzwyczajenie? Chęć poszerzenia przestrzeni dwuwymiarowego obrazu? Zwykła żądza posiadania informacji? Choćby pozyskania imienia… Poszerzanie przestrzeni, poszerzanie przestrzeni – odbija mi się echem w głowie. Tak, jak gdyby niewiedza ograniczała mnie, pozostawiała w ramkach obrazu, tylko na powierzchni. A ja chcę więcej i głębiej i dalej. Człowiek nie tylko naznacza własną przestrzeń ale i stara się ją poszerzać, choćby nazywając rzeczy po imieniu. Im więcej nazwiemy, tym większy staje się ten świat. To, co nienazwane, nie istnieje – brzmi znane, powtarzane zdanie.
Mija już prawie rok, odkąd odkryłam w swoich folderach z fotografiami, iż będąc w podróży powtarzam często jeden motyw, przez który przechodzi chyba prawie każdy (jak przez wszystkie tematy-do-przechodzenia w fotografowaniu). To fotografowanie swoich stóp w miejscach, które mnie na tamtą chwilę w jakiś szczególny sposób urzekły. Postanowiłam poskładać te fotografie, z różnych okresów czasu, w małe notatniki, w zapiski o miejscu i przestrzeni, w której się znajdowałam.
Bezludna wyspa na Wiśle (okolice Płocka, Polska) | Port (Gdynia, Polska)
Krótki opis do tego zestawu brzmi tak:
Luźne notatki fotograficzne.
Jakiś czas temu okazało się, że lubię często patrzeć pod nogi w fotografii w swoich wędrówkach.
Prosta i znana forma zaznaczenia swojej obecności na obrazie – nogi.
Miejsca podpisane wciąż jednak pozostają anonimowe w pewien sposób.
Gdzieś w drodze (Indie) | (Nepal)
To oswajanie przestrzeni, która pozostaje anonimowa, mimo podpisu. To mogło być wszędzie i nigdzie. I nawet oznaczenie na wspomnianym wcześniej portalu nie pomoże tym przestrzeniom, ani dwuwymiarowi. Wszystko wciąż, nawet dla mnie, pozostanie niekończącą się abstrakcją. A mimo to z lubością oddaję się fotografowaniu czasami swojego miejsca w świecie.
Przejście dla pieszych (Gdynia, Polska) | Świątynia (Indie)
Muzeum Miasta Gdyni (Gdynia, Polska) | Taras (Gdynia, Polska)
W morzu (Międzyzdroje, Polska) | ul. Tumska (Płock, Polska)
Nad Wisłą (Płock, Polska) | Słuchając organów morskich (Zadar, Chorwacja)
Plaża (Międzyzdroje, Polska) | Pokój (Gdynia, Polska)
Skwer (Gdynia, Polska) | Nad górskim potokiem (Polska)
(Indie) | (Polska)
____________________
[1] Wielki słownik języka polskiego, red. Edward Polański, Krakowskie Wydawnictwo Naukowe, Kraków 2008